łzy spływały jej ze smutnych oczu, które na nic szukały jakiegokolwiek sensu trwania w tym. oboje dobrze wiedzieli, że są w sobie zakochani. że to nie jest miłostka, tylko miłość. miłość, w której się cierpi, od której się płacze i pije dużo alkoholu. bywały dni gdy papieros za papierosem przeplatany buziakiem i ulubionym wyznaniem stawały się najlepszym czasem. bywały dni, gdy rzucała szklankami, szarpała za ramię i bawiła się w zabawy, że tak powiem, pewnej Zuzki P.
do najbardziej ulubionych dni zaliczały się te, w których zapominało się o wszelkich chorobach o podłożu psychicznym, wszelkich uprzedzeniach. były na tyle silne, że przeszłość nie mogła ich pogrzebać.
jak bywa w każdej bajce.. alkohol rozmywa perspektywy. zawleczki, nakrętki i kapsle. brak zaufania, nigdy jej nie ufał. krzyk, złość, pojebane słowa.
nadal się kochali.