2013/09/24

6

i cóż, że chcemy bardziej niż myślimy. dzieją się pewne rzeczy, które chcemy za wszelką cenę podciągnąć pod pewne dobre kategorie w życiu. nieważne, jak bardzo są niszczące, jak wiele tracimy, ile łez i nieprzespanych nocy to nas kosztuje. liczy się tylko jedna, jedyna rzecz. BYĆ MOŻE i KIEDYŚ uda nam się to naprostować i osiągnąć to, czego naprawdę pragniemy. wybieramy coś jako masę, która w naszych oczach jest plastyczna. i tu pojawia się wielki błąd. to, co powinno być plastyczne już dawno zastygło tak jak punkt w którym tkwimy. 

krótko i na temat, a i tak w tym jestem. nie ma róży bez kolców... 




2013/09/14

5

wszystko się diametralnie zmienia, gdy zaczynamy wierzyć. wiara czyni cuda, mówią... podświadomość działa, to się nazywało chyba Agenci Podświadomości, czy coś. stwierdzam, że dużo w tym tkwi. nie można nie wierzyć, gdy drogi się tyle razy przecięły. ale to JA jestem najważniejsza w tym czego JA chcę.  wiara w samego siebie daje dużo więcej niż stawianie wokół siebie murów i odgradzanie się od reszty, 'broniąc się', a w rezultacie łapiąc dystans nie tyle do świata, co do samego siebie.
parę momentów temu wyczytałam, że ten kto się boi nie potrafi kochać. kto chce kochać, nie może się bać. takie to proste i logiczne...
tylko czym jest strach? towarzyszem życia codziennego chyba. ze wszystkim można się zaprzyjaźnić, Marto.
szukam tej dobrej drogi i chyba jestem na właściwym tropie... a pomoże mi w tym nowy tydzień. początek tygodnia zawsze jest TYM dniem.

ps. zauważyłam też, że największe poczucie winy/strach przed zranieniem można wzbudzić u kogoś po prostu życzliwością. sprytna suka z tej życzliwości.


2013/09/05

4

spokój. tylko spokój może wszystko uratować i mówię to JA - największy nerwus tego świata... błąkam się we własnych myślach, ja wiem to, moja głowa zna to w innej wersji i tak walczę sama ze sobą.
co ma być to będzie? no tak, ale czy warto ryzykować w imię czegokolwiek?
nikt tego nie zrozumie, póki nie będzie w moim ciele... ale dzisiaj to ma trochę inny oddźwięk.