2013/09/14

5

wszystko się diametralnie zmienia, gdy zaczynamy wierzyć. wiara czyni cuda, mówią... podświadomość działa, to się nazywało chyba Agenci Podświadomości, czy coś. stwierdzam, że dużo w tym tkwi. nie można nie wierzyć, gdy drogi się tyle razy przecięły. ale to JA jestem najważniejsza w tym czego JA chcę.  wiara w samego siebie daje dużo więcej niż stawianie wokół siebie murów i odgradzanie się od reszty, 'broniąc się', a w rezultacie łapiąc dystans nie tyle do świata, co do samego siebie.
parę momentów temu wyczytałam, że ten kto się boi nie potrafi kochać. kto chce kochać, nie może się bać. takie to proste i logiczne...
tylko czym jest strach? towarzyszem życia codziennego chyba. ze wszystkim można się zaprzyjaźnić, Marto.
szukam tej dobrej drogi i chyba jestem na właściwym tropie... a pomoże mi w tym nowy tydzień. początek tygodnia zawsze jest TYM dniem.

ps. zauważyłam też, że największe poczucie winy/strach przed zranieniem można wzbudzić u kogoś po prostu życzliwością. sprytna suka z tej życzliwości.


Brak komentarzy: