łzy spływały jej ze smutnych oczu, które na nic szukały jakiegokolwiek sensu trwania w tym. oboje dobrze wiedzieli, że są w sobie zakochani. że to nie jest miłostka, tylko miłość. miłość, w której się cierpi, od której się płacze i pije dużo alkoholu. bywały dni gdy papieros za papierosem przeplatany buziakiem i ulubionym wyznaniem stawały się najlepszym czasem. bywały dni, gdy rzucała szklankami, szarpała za ramię i bawiła się w zabawy, że tak powiem, pewnej Zuzki P.
do najbardziej ulubionych dni zaliczały się te, w których zapominało się o wszelkich chorobach o podłożu psychicznym, wszelkich uprzedzeniach. były na tyle silne, że przeszłość nie mogła ich pogrzebać.
jak bywa w każdej bajce.. alkohol rozmywa perspektywy. zawleczki, nakrętki i kapsle. brak zaufania, nigdy jej nie ufał. krzyk, złość, pojebane słowa.
nadal się kochali.
2013/11/23
2013/11/17
9
życie to DZIWKA.
krótko, zwięźle i na temat. podejmowanie decyzji stało się chyba jakąś zabawą, wygląda inaczej niż zwykle. każdy dzień mija inaczej niż zwykle. mogłabym kurwa napisać książkę na ten temat, o złym życiu, jak te wszystkie pisareczki. alkohol, smutna miłość, nerwica, a może i jakiś rodzaj depresji?
błądzę od dobrego humoru po wkurwienie maksymalne. opętało mnie już coś złego... ale co zrobić? nic. w końcu to tylko życie - dziwka.
aloha!!!
krótko, zwięźle i na temat. podejmowanie decyzji stało się chyba jakąś zabawą, wygląda inaczej niż zwykle. każdy dzień mija inaczej niż zwykle. mogłabym kurwa napisać książkę na ten temat, o złym życiu, jak te wszystkie pisareczki. alkohol, smutna miłość, nerwica, a może i jakiś rodzaj depresji?
błądzę od dobrego humoru po wkurwienie maksymalne. opętało mnie już coś złego... ale co zrobić? nic. w końcu to tylko życie - dziwka.
aloha!!!
2013/10/26
8
jak można nazwac czlowieka, który chce uciec od tego, co kocha? pomijając określenie WARIATKA, bo to jest juz wiadome od dawna. ciągle czegoś chce, moze tego co bylo a może tego co jest. brakuje mi zdrowego rozsądku i to nieprawda, że siebie kocham najbardziej. modle się, abym stała sie znowu zimna suka i pierdolona egoistka.
tylko jak to zrobic, gdy udalo mi sie nauczyć uczuć i o dziwo, ja pierdole, spodobało mi sie to.
tylko wziać muzykę za rękę i czekać.
2013/10/23
7
doskonały czas, by coś napisać!
zmieniło się miejsce zamieszkanka, żegnam Jeżyce, witam Łazarz. co miało mi zrobić gorzej, gorzej się zapowiadało, wyszło mi na lepsze. w końcu zmiany czasem jednak bywają dobre. co u mnie? po staremu. z okna widok na Głogowską, piję desperadosa, szkoła jak zwykle w dupie. staram się odrzucić wszystko co złe na bok i po prostu ŻYĆ i KOCHAĆ. cóż... po dwóch piwach to staje się zdecydowanie łatwiejsze.
wróciła do mnie jedna przyjaźń, jedna odeszła, bilans zachowany.
no, to by było na tyle w sumie. żyję od spotkania do spotkania, albo od papierosa do papierosa. jak kto woli. żegnam moi mili z kawałkiem dnia
zmieniło się miejsce zamieszkanka, żegnam Jeżyce, witam Łazarz. co miało mi zrobić gorzej, gorzej się zapowiadało, wyszło mi na lepsze. w końcu zmiany czasem jednak bywają dobre. co u mnie? po staremu. z okna widok na Głogowską, piję desperadosa, szkoła jak zwykle w dupie. staram się odrzucić wszystko co złe na bok i po prostu ŻYĆ i KOCHAĆ. cóż... po dwóch piwach to staje się zdecydowanie łatwiejsze.
wróciła do mnie jedna przyjaźń, jedna odeszła, bilans zachowany.
no, to by było na tyle w sumie. żyję od spotkania do spotkania, albo od papierosa do papierosa. jak kto woli. żegnam moi mili z kawałkiem dnia
2013/09/24
6
i cóż, że chcemy bardziej niż myślimy. dzieją się pewne rzeczy, które chcemy za wszelką cenę podciągnąć pod pewne dobre kategorie w życiu. nieważne, jak bardzo są niszczące, jak wiele tracimy, ile łez i nieprzespanych nocy to nas kosztuje. liczy się tylko jedna, jedyna rzecz. BYĆ MOŻE i KIEDYŚ uda nam się to naprostować i osiągnąć to, czego naprawdę pragniemy. wybieramy coś jako masę, która w naszych oczach jest plastyczna. i tu pojawia się wielki błąd. to, co powinno być plastyczne już dawno zastygło tak jak punkt w którym tkwimy.
krótko i na temat, a i tak w tym jestem. nie ma róży bez kolców...
krótko i na temat, a i tak w tym jestem. nie ma róży bez kolców...
2013/09/14
5
wszystko się diametralnie zmienia, gdy zaczynamy wierzyć. wiara czyni cuda, mówią... podświadomość działa, to się nazywało chyba Agenci Podświadomości, czy coś. stwierdzam, że dużo w tym tkwi. nie można nie wierzyć, gdy drogi się tyle razy przecięły. ale to JA jestem najważniejsza w tym czego JA chcę. wiara w samego siebie daje dużo więcej niż stawianie wokół siebie murów i odgradzanie się od reszty, 'broniąc się', a w rezultacie łapiąc dystans nie tyle do świata, co do samego siebie.
parę momentów temu wyczytałam, że ten kto się boi nie potrafi kochać. kto chce kochać, nie może się bać. takie to proste i logiczne...
tylko czym jest strach? towarzyszem życia codziennego chyba. ze wszystkim można się zaprzyjaźnić, Marto.
szukam tej dobrej drogi i chyba jestem na właściwym tropie... a pomoże mi w tym nowy tydzień. początek tygodnia zawsze jest TYM dniem.
ps. zauważyłam też, że największe poczucie winy/strach przed zranieniem można wzbudzić u kogoś po prostu życzliwością. sprytna suka z tej życzliwości.
parę momentów temu wyczytałam, że ten kto się boi nie potrafi kochać. kto chce kochać, nie może się bać. takie to proste i logiczne...
tylko czym jest strach? towarzyszem życia codziennego chyba. ze wszystkim można się zaprzyjaźnić, Marto.
szukam tej dobrej drogi i chyba jestem na właściwym tropie... a pomoże mi w tym nowy tydzień. początek tygodnia zawsze jest TYM dniem.
ps. zauważyłam też, że największe poczucie winy/strach przed zranieniem można wzbudzić u kogoś po prostu życzliwością. sprytna suka z tej życzliwości.
2013/09/05
4
spokój. tylko spokój może wszystko uratować i mówię to JA - największy nerwus tego świata... błąkam się we własnych myślach, ja wiem to, moja głowa zna to w innej wersji i tak walczę sama ze sobą.
co ma być to będzie? no tak, ale czy warto ryzykować w imię czegokolwiek?
nikt tego nie zrozumie, póki nie będzie w moim ciele... ale dzisiaj to ma trochę inny oddźwięk.
co ma być to będzie? no tak, ale czy warto ryzykować w imię czegokolwiek?
nikt tego nie zrozumie, póki nie będzie w moim ciele... ale dzisiaj to ma trochę inny oddźwięk.
2013/08/25
3
czasami nadchodzą chwile, że nagle znika to całe poczucie bycia 'ogarniętą we własnych sprawach', a jedyne czego się chce to siedzieć i przeklinać własny los, przewrotne życie bądź po prostu wyrazić wszystkie smutki tego świata krótkim, bezpretensjonalnym zwrotem KURWA MAĆ.
odwlekanie wszystkiego na ostatnią chwilę nie przynosi oczekiwanych korzyści - ZAPAMIĘTAĆ raz na zawsze, zanim ucieknie czas albo coś. tuż przed metą zwalniamy, dajemy sobie więcej luzu, ale... kilka kroków za półmetkiem wcale nie oznacza przekroczenia metaforycznej mety, kontuzje przypadków też się zdarzają.
mówią 'będzie dobrze, musi być dobrze', tylko co zrobić, gdy ktoś czerwonymi pazurkami trzyma się kurczowo właśnie tej drogi? nie chce się odwrotów, póki coś satysfakcjonuje, prosta zasada, której nie będę łączyć ze strachem przed zmianami. póki na myśl o zmianach nie przechodzą ciarki, nie chce się ich. u mnie wszystko jest w najlepszym porządku.
mój dawny plan na przyszłość? trochę się go trzymam, tylko niektóre elementy się zmieniają... być może moje dawne 'za kilka lat' to miało być już teraz? nieważne. dzisiaj mam swoje nowe 'za kilka lat', jeśli ulegnie zmianie - okej, zrozumiem, ale znienawidzę świat i wszystkich wokół.
a w miłości i przyjaźni? żadna relacja nie bywa idealna, strach, łzy, ból, złość... norma, bez tego żadne uczucie nie mogłoby się umacniać. serduszko wypełnione Tobą po brzegi bez zmian, całe szczęście, a jeśli jest szczęście to jest najpiękniej.
temat przyjaźni należy chyba pominąć, tutaj też rządzi ONE LOVE. mimo wzlotów i upadków, upadków po alkoholu, wzlotów tak po prostu, nic się nie zmienia.
wiem już, że przed metą nie warto zwalniać. jestem kurwa SILNA i ZAJEBISTA i ze wszystkim sobie poradzę, jak zawsze, no nie? w tle talib kweli i rush.mp3, zapach dolce vita od diora będzie mi przypominał zapach słońca, które wyszło po burzy.
ahoj!
2013/08/18
2
każdemu się czasem pieprzy w głowie, normalna sprawa. dawni przyjaciele palą za sobą mosty, hm, sama za nimi je spalę.
jakieś wnioski na dziś? przyjaźń to pedał, pamiętam o tych ludziach, ale niestety zapominam o przyjaźniach.
jakieś wnioski na dziś? przyjaźń to pedał, pamiętam o tych ludziach, ale niestety zapominam o przyjaźniach.
2013/08/17
1
'przede wszystkim trzeba dbać o to, żeby ów promień cały czas padał na tę drugą osobę - bez względu na to, gdzie się znajduje. w ten sposób możemy być zawsze razem, dzięki temu jest naprawdę dobrze. tak powstaje najbardziej bezpośrednie odczucie szczęścia, bez żadnych idealistycznych obciążeń, bez wątpliwości egzystencjalnych, bez negatywnych myśli.'
coś, co kiedyś się zaczęło, nabrało z czasem największej wartości. największym pragnieniem jest to, by było nieskończone. siła, wartość tego sprawia, że nieskończoność jest czymś możliwym, lekkim i codziennym. jedno spojrzenie, jeden uśmiech i dotyk potrafią sprawić, że wszystko co złe znika.
i zawsze prosto z serca płynie najszczersza miłość.
nikt tego nie zrozumie, póki nie znajdzie się w mym ciele. miesiące, tygodnie, dni, godziny, każda minuta i sekunda napełniona po brzegi uczuciami. prawdziwe szczęście w najczystszej postaci ;)
powinnam sobie powiedzieć: DROGA MARTO... jeżeli kiedyś wrócą do Ciebie negatywne myśli, przeczytaj to, co sama napisałaś wyżej.
w skrócie. czas płynie, wg metryki mam już dwójkę z przodu, mam PRZECUDOWNEGO mężczyznę z którym każda zwykła chwila zamienia się w magię i sporo wiary na przyszłość, ogarniam jakoś życie, priorytety poukładane, cóż chcieć więcej?
coś, co kiedyś się zaczęło, nabrało z czasem największej wartości. największym pragnieniem jest to, by było nieskończone. siła, wartość tego sprawia, że nieskończoność jest czymś możliwym, lekkim i codziennym. jedno spojrzenie, jeden uśmiech i dotyk potrafią sprawić, że wszystko co złe znika.
i zawsze prosto z serca płynie najszczersza miłość.
nikt tego nie zrozumie, póki nie znajdzie się w mym ciele. miesiące, tygodnie, dni, godziny, każda minuta i sekunda napełniona po brzegi uczuciami. prawdziwe szczęście w najczystszej postaci ;)
powinnam sobie powiedzieć: DROGA MARTO... jeżeli kiedyś wrócą do Ciebie negatywne myśli, przeczytaj to, co sama napisałaś wyżej.
w skrócie. czas płynie, wg metryki mam już dwójkę z przodu, mam PRZECUDOWNEGO mężczyznę z którym każda zwykła chwila zamienia się w magię i sporo wiary na przyszłość, ogarniam jakoś życie, priorytety poukładane, cóż chcieć więcej?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)