2013/08/25

3

czasami nadchodzą chwile, że nagle znika to całe poczucie bycia 'ogarniętą we własnych sprawach', a jedyne czego się chce to siedzieć i przeklinać własny los, przewrotne życie bądź po prostu wyrazić wszystkie smutki tego świata krótkim, bezpretensjonalnym zwrotem KURWA MAĆ. 
odwlekanie wszystkiego na ostatnią chwilę nie przynosi oczekiwanych korzyści - ZAPAMIĘTAĆ raz na zawsze, zanim ucieknie czas albo coś. tuż przed metą zwalniamy, dajemy sobie więcej luzu, ale... kilka kroków za półmetkiem wcale nie oznacza przekroczenia metaforycznej mety, kontuzje przypadków też się zdarzają. 
mówią 'będzie dobrze, musi być dobrze', tylko co zrobić, gdy ktoś czerwonymi pazurkami trzyma się kurczowo właśnie tej drogi? nie chce się odwrotów, póki coś satysfakcjonuje, prosta zasada, której nie będę łączyć ze strachem przed zmianami. póki na myśl o zmianach nie przechodzą ciarki, nie chce się ich. u mnie wszystko jest w najlepszym porządku.
mój dawny plan na przyszłość? trochę się go trzymam, tylko niektóre elementy się zmieniają... być może moje dawne 'za kilka lat' to miało być już teraz? nieważne. dzisiaj mam swoje nowe 'za kilka lat', jeśli ulegnie zmianie - okej, zrozumiem, ale znienawidzę świat i wszystkich wokół.
a w miłości i przyjaźni? żadna relacja nie bywa idealna, strach, łzy, ból, złość... norma, bez tego żadne uczucie nie mogłoby się umacniać. serduszko wypełnione Tobą po brzegi bez zmian, całe szczęście, a jeśli jest szczęście to jest najpiękniej.
temat przyjaźni należy chyba pominąć, tutaj też rządzi ONE LOVE. mimo wzlotów i upadków, upadków po alkoholu, wzlotów tak po prostu, nic się nie zmienia.
wiem już, że przed metą nie warto zwalniać. jestem kurwa SILNA i ZAJEBISTA i ze wszystkim sobie poradzę, jak zawsze, no nie? w tle talib kweli i rush.mp3, zapach dolce vita od diora będzie mi przypominał zapach słońca, które wyszło po burzy.
ahoj!

Brak komentarzy: